Cześć Dziewczyny :)

Jak wyobrażacie sobie raj? Raj dla każdego człowieka jest czymś innym i każdy ma o nim inne wyobrażenia. Jaki jest natomiast zapach raju? Tutaj też można wyobrażać go sobie zupełnie inaczej.
Zapachy Oriflame z serii PARADISE, czyli Paradise i Amazing Paradise, są od siebie bardzo różna, choć ich flakoniki są niezwykle do siebie podobne. Obydwa flakony wykonane są z grubego szkła i mają prostokątny kształt, a ich koreczki swą fakturą przypominają syreni ogon.


AMAZING PARADISE

Amazing Paradise to bardzo egzotyczny raj. 'Zapach rzadkich, egzotycznych kwiatów otaczają akordy drzewne i cytrusowe, kreując niezapomnianą kompozycję o iskrzącym, musującym charakterze". Jego cechą charakterystyczną jest unikalna nuta kwiatowa – Paradise Drop. . Paradise Drop to bardzo rzadka roślina, której kwiaty znajdują się w samym sercu ekwadorskich lasów i zakwitają tylko raz na trzy lata.
Amazing Paradise został stworzony przez  Evelyne Boulanger oraz Alexandra Carlin.

To zapach zdecydowanie zmysłowy i piękny. Szczerze mówiąc, mogłabym pachnieć nim bez przerwy, a tym bardziej latem. Jest rześki i lekki, dlatego idealnie pasuje na upały. Kojarzy mi się z egzotycznymi wyspami. Trzeba mu przyznać również to, że jest bardzo trwały. Pachnie na ciele od rana do wieczora!


PARADISE

Twórcą tej kompozycji zapachowej jest Fabrice Pellegrin.
"Delikatna, piękna woń piwonii miesza się z akcentami jaśminu i pikantnymi tonami różowego pieprzu. Zapach ewoluuje podążając szlakiem akordów zmysłowego cedru i piżma".
To zapach dla pewnych siebie i zdecydowanych kobiet! Niech Was nie zwiedzie jego jasno różowy odcień jego zawartości, bo zawartość jest naprawdę mocna. Nie nazwałabym go typowym rajem, on jest raczej hellish ;) Z jednej strony słodki i niewinny, aby za chwile pokazać pazur różowego pieprzu. To zapach kobiecy i drapieżny zarazem, można go albo kochać, albo nienawidzić, ale na pewno nikt nie przejdzie obok niego obojętnie! Jest to zapach zdecydowanie niszowy. Jest  charakterny, wyrazisty i nietuzinkowy. Idealnie nadaje się na chłodne dni i wieczory, ale nie dla każdego.


Nuty zapachowe AMAZING PARADISE
NUTA GŁOWY: Zielona guawa, liście fiołka, kwiat mandarynki
NUTA SERCA: Jaśmin, Paradise Drop, malina.
NUTA BAZY : Piżmo, wanilia, Płomień Afryki


Nuty zapachowe PARADISE
NUTA GŁOWY: Bergamotka, różowy pieprz, frezja
NUTA SERCA: Jaśmin, róża, konwalia, piwonia
NUTA BAZY : Piżmo, drzewo kaszmirowe, cedr virginia


Który z zapachów Waszym zdaniem bardziej przypomina raj?
Mi zdecydowanie bliżej do AMAZING PARADISE.

Paradise & Amazing Paradise by Oriflame - Dwa oblicza Raju

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Meet Beauty Conference to coroczne, najważniejsze i najciekawsze wydarzenie, które przyciąga całą rzeszę blogerów, vlogerów i instagramerów urodowych. W tym roku odbyło się pod koniec kwietnia, a całe wydarzenie miało miejsce w Hotelu Lord w Warszawie
W mojej ocenie, tegoroczne miejsce wydarzenia było wręcz idealne. Wszystko przebiegało w fantastyczny sposób i każdy szczegół zarówno miejsca, jak i organizacji był na najwyższym poziomie. Przestronne sale konferencyjne i restauracja hotelu, jak i perfekcyjny personel były gwarancją zadowolenia i bardzo przyjemnego spędzenia czasu. Zadbano o każdy szczegół!


Dzięki Meet Beauty Conference i spotkaniu wielu osób, które równie, jak ja są zakręcone na tematyce kosmetyków, wstąpiła we mnie nowa energia do blogowania. Miałam okazję do wymiany się doświadczeniami, poznania nowych marek kosmetycznych i nowości znanym mi już firm. 
Wróciłam z nową świeżością i jeszcze większą miłością do kosmetyków!

Dziś chciałabym podzielić się w Wami, tym czego się dowiedziałam i co ze sobą przywiozłam. Nie będę Wam jednak przynudzać na temat wykładów związanych stricte z tematyką blogerów, ale o kosmetykach trochę Wam opowiem :D


O2SKIN
O2SKIN to całkowita nowość na rynku kosmetycznym i to nie tylko polskim. Ta polska marka charakteryzuje się trzydziestoprocentową zawartością tlenu w kosmetykach, którego zadaniem jest transportowanie składników pielęgnacyjnych w głąb skóry, a tym samym zwielokrotnienie działania składników aktywnych. Umieszczenie 30% tlenu w kosmetyku może wydawać się to proste, ale wcale takie proste nie jest. Jest to możliwe dzięki innowacyjnej, długotrwałej i specjalistycznej technologii natleniania, odpowiednio skoncentrowanej dawce tlenu i wysokiemu ciśnieniu.

W ofercie marki O2SKIN na chwilę obecną znajdziemy 6 produktów. Ja mam okazję przetestować krem na dzień, krem na noc i serum tlenowe. Jeśli będę z tych kosmetyków zadowolona, to z pewnością dam Wam o tym znać!

Aby dowiedzieć się więcej o marce O2SKIN zajrzyjcie na o2skin.pl


TOŁPA

TOŁPA to marka każdemu już dobrze znana. Ja sobie ją bardzo cenię, tym bardziej, że jej kosmetyki są coraz lepsze i w tej chwili mogą mierzyć się już z najbardziej uznanymi, światowymi markami.
Na konferencji panel TOŁPA był poświęcony trądzikowi, a także odpowiedniej pielęgnacji cery z tym problemem.
W obecnych czasach trądzik to nie tylko problem nastolatków, może dotyczyć osób właściwie w każdym wieku. Jest to oczywiście spowodowane zanieczyszczeniem środowiska, nieodpowiednią dietą, problemami hormonalnymi, ale także nieodpowiednią pielęgnacją cery.


Przywiozłam ze sobą kilka kosmetyków, których używam w ostatnim czasie z prawdziwą przyjemnością, bo okazały się rewelacyjne! Najbardziej pokochałam żel do demakijażu z linii estetic, który doskonale oczyszcza skórę, a jednocześnie jest super delikatny. Przyznam, że już dawno nie miałam do czynienia z tak fantastycznym produktem do oczyszczania cery i z pewnością niebawem napiszę Wam o nim nieco więcej!

Do gustu przypadł mi również peeling enzymatyczny '3 enymy'  i maska czarny detox z serii dermo face sebio. O nich też niebawem Wam opowiem więcej!

Koniecznie zajrzyjcie na tolpa.pl


NATURA SIBERICA

Uczestniczyłam również w bardzo pouczających warsztatach marki NATURA SIBERICA. Ukręciłam sobie na nich własnoręcznie zrobiony peeling cukrowy z płatkami róż i olejkami eterycznymi. W tym akurat nie było nic pouczającego, ale za to zabawa przednia. Chyba trochę przesadziłam w eterycznymi olejkami, bo aż mnie w nosie zakręciło, ale i tak jestem zadowolona, mogę się nazywać 'mistrzem kręcenia peelingów' ;)

Większość składników, które wykorzystywane są w kosmetykach NATURA SIBERICA, pozyskiwanych jest z Syberii, czyli z regionu w którym warunki są bardzo ciężkie do życia nie tylko ludzi, ale i roślin. W tym rejonie od wieków rządzi natura! Z tego właśnie względu, syberyjskie rośliny syntezują substancje czynne i posiadają silne właściwości antyoksydacyjne, dużo silniejsze niż rośliny z innych regionów świata. 
NATURA SIBERICA wiedzę o roślinach pozyskuje od rdzennej ludności Syberii, ale również daje coś w zamian, nowe miejsca pracy, a także ochronę naturalnego środowiska Syberii.
Bardzo ciekawym aspektem pozyskiwania ziół i roślin z Syberii są 'dzikie zbiory', czyli takie, które nie zaburzają ekosystemu Syberii. Muszą one również spełnić inne warunki: 
*czas zbiorów musi być jednoznaczny z czasem maksymalnej akumulacji najbardziej wartościowych i biologicznie aktywnych substancji w roślinie;
*zebrane rośliny muszą być zużyte jak najszybciej, aby nie straciły swoich cennych właściwości.

Natura Siberica to marka, która zdobyła prestiżowe certyfikaty: 
*ICEA
*ECOCERT
*COSMOS
*STANDARD
*BDIH
Nie jest łatwo je zdobyć, więc moje uznanie dla marki NATURA SIBERICA jest tym większe!

Nie zapomnijcie odwiedzić strony naturasiberica.com.pl


F.K. Pollena- Ewa

Dzięki firmie  Pollena- Ewa wszyscy uczestnicy eventu Meet Beauty 2018 mieli możliwość zbadania swojej cery za pomocą specjalistycznego sprzętu i dobrania dla siebie odpowiedniej pielęgnacji. Muszę przyznać, że stoisko tej marki było bardzo obleganie i ciężko było się do nich dostać. Mi się udało pod koniec konferencji, ale się udało!

Ta marka jest mi bliska ze względu na to, że powstała w 1919 roku w moim mieście, czyli Łodzi. 
Swoją drogą, mam takie ciche marzenie, aby zwiedzić fabrykę tej marki. Może kiedyś się uda!


Efektima

Odwiedziłam również stoisko marki Efektima. Zainteresował mnie nowy, lekko brązujący balsam do ciała. Daje on stopniową opaleniznę i dzięki temu, że działa wolno, nie trzeba przejmować się o plamy na skórze. Zdecydowałam się również wypróbować peelingi, wcześniej używałam już węglowego i byłam z niego bardzo zadowolona. Muszę przyznać, że antycellulitowy i pojędrniający również są świetne.


PIERRE RENE

Marka Pierre Rene również była obecna na konferencji. Pierre Rene przygotowała dla uczestników konferencji strefe relaksu. Dzięki temu miałyśmy miejsce na chwilę odpoczynku i spokojnego relaksowania się, a przy okazji mogłyśmy poprzyglądać się i przetestować nieskończoną ilość kolorówki. Mnie najbardziej urzekły matowe pomadki i cienie do powiek.


NESS/DONEGAL

Uczestniczyłam również w warsztatach marki NESS, która ma w ofercie lakiery hybrydowe i jest dzieckiem znanej nam Wszystkim firmy Donegal. Tematem przewodnim warsztatów była nowa, rewolucyjna baza pod lakiery hybrydowe, która umożliwia zdejmowanie ich bez obaw, że uszkodzimy płytkę paznokcia. Za jej sprawą nie trzeba już używać acetony, aby bezpiecznie zdjąć hybrydę z paznokci. Wystarczy ją podważyć i odkleić od płytki paznokcia!
Przyznam się, że początkowo byłam do niej nastawiona sceptycznie, ale okazało się, że jest naprawdę godna uwagi. Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie! Okazuje się, że rzeczywiście nie szkodzi płytce paznokcia, a najlepsze jest to, że nie odkleja się sama (czego się obawiałam), tylko wtedy kiedy tego chcemy. Jest niesamowita! Myślę, że niebawem poświecę jej odrębny wpis na blogu!


Rogé Cavaillès

Rogé Cavaillès to marka, która jest doskonale znana we Francji, niczym w Polsce marka NIVEA. Na polskim rynku pojawiła się stosunkowo niedawno. Dedykowana jest głównie skórze wrażliwej. Produkty Rogé Cavaillès zawierają w sobie unikalne połączenie niedrażniących składników dobranych do potrzeb wrażliwej skóry oraz przyjemną konsystencję i zapach.
Ten satynowy olejek do kąpieli i pod prysznic jest genialny. Delikatny dla skóry, doskonale oczyszczający, zamienia się w bardzo wydajną i przyjemną pianę, a w dodatku pięknie pachnie. Jestem nim zauroczona!


MUSTELA

Odwiedziłam również stoisko marki Mustela. Przygarnęłam stamtąd uroczego misia, ale nie zatrzymam go dla siebie. Ma on bowiem nową właścicielkę, która niebawem przyjdzie na świat. Już nie mogę się doczekać! <3 Ucinając plotki..., nie ja będę mamą ;)


Sponsorami tegorocznej konferencji Meet Beauty 2018 były również takie marki jak:
MIYO, BIO OIL, BARTOS i ANNABELLE MINERALS...


..., jak również MEDIHEAL, która posiada w swojej ofercie fantastyczne maseczki w płachcie!


Na zakończenie chciałabym serdecznie podziękować organizatorom KONFERENCJI MEET BEAUTY za zorganizowanie tak fantastycznej konferencji <3 <3 <3

#MEETBEAUTYConference2018

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Volare GOLD by Oriflame to całkiem nowy zapach. Został wydany w 2017 roku, a jego twórczynią jest Evelyne Boulanger, która tworzyła zapachy m. in. dla takich marek jak: Givenchy, Van Cleef & Arpels, czy Nina Ricci. 
Volare GOLD to kolejny zapach z kolekcji Volare, której wspólną cechą są romantyczne kompozycje zapachowe. Volare GOLD to wysublimowany hołd dla czystej, wiecznej i prawdziwej miłości.


Niczym niezapomniane chwile w życiu pełnym miłości, piękny zapach Volare Gold uwodzi zmysłowym, świetlistym aromatem. Kobiece serce kompozycji to niezwykły bukiet purpurowych róż Grand Amour, otaczający luksusowy, słodki akord solonego karmelu. Wysublimowana celebracja prawdziwej, wiecznej miłości.

Zapach został zamknięty w bardzo ciekawym flakonie, który niewątpliwie zwraca na siebie uwagę! Wygląda jak lekko rozwinięty różany pąk, a buteleczka cała jest złota. Wygląda bardzo intrygująco i kusi, aby poznać jej zawartość.


Nuta głowy: brzoskwinia
Nuta serca: róża
Nuty bazy: sól i karmel

Nutami serca zapachu Volare GOLD jest woń purpurowych róż Grand Amour o jedwabistych płatkach w kolorze głębokiej czerwieni, które są symbolem wiecznej miłości.


Volare GOLD należy do zapachów raczej słodkich. Róża z brzoskwinią zanurzona w słonym karmelu, bardzo intrygujące i ciekawe połączenie. Najbardziej jednak wyczuwalna jest soczysta i wręcz odurzająca ( w dobrym tego słowa znaczeniu) róża, a zaraz po niej brzoskwinia, wyczuwalny jest również pudrowy akcent.
Zapach Volare GOLD jest moim zdaniem bardzo uniwersalny. Doskonale sprawdzi się zarówno w chłodniejsze, jak i ciepłe dni. Pora dnia, czy noc nie ma tu moim zdaniem większego znaczenia. Zapach sprawdzi się zarówno rankiem, jak i wieczorem. 

Według mnie Volare GOLD jest niezmiernie esencjonalnym zapachem, wystarczy odrobina, aby jego aromat rozniósł się wokoło. Jeśli chodzi o trwałość, to nie jest ona zniewalająca, ale całkiem niezła, tym bardziej na ubraniach.

Volare GOLD znajdziecie oczywiście w katalogu Oriflame!


Volare GOLD by Oriflame - zapach prawdziwej miłości!

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Czas tak szybko upływa, że zanim się obejrzałam, minęły kolejne dwa miesiące i znów musiałam opróżnić denkową torbę. Nawet nie spodziewałam się, że tak dużo się w niej nazbierało.
Chodźcie dalej i zobaczcie, jak wygląda moje denko z marca i kwietnia!


Kremowa emulsja do mycia - AA Creamy Butters Tucuma
Ten żel pod prysznic  oceniam bardzo pozytywnie. Jego zapach mi się bardzo spodobał, co prawda nie był wyjątkowy, ale bardzo przyjemny. Świetnie się pienił i doskonale oczyszczał nie powodując wysuszenia skóry. To już kolejne opakowanie, które zużyłam. Wszystko na PLUS!

Barnangen - Mildsommar Glow - Nawilżający żel pod prysznic i do kąpieli

Ten żel również okazał się bardzo przyjemny. Piękny zapach i przyjemna konsystencja uprzyjemniały użytkowanie. Jeśli chodzi o właściwości myjące również spisywał się doskonale, nie sądzę jednak, żeby nawilżał, choć z pewnością nie wysuszał.

Kosmetyki AA BABY GIRL - Delikatna emulsja do higieny intymnej

To bardzo delikatna emulsja, która spisywała się bardzo dobrze, choć słabo się pieniła, zdecydowanie słabiej niż wersja dla dorosłych. Stosowałam ją tylko na sobie, więc nie wiem, czy okazałaby się równie dobra w przypadku dzieci. Sądzę jednak, że tak, bo przecież to właśnie dla nich jest dedykowana.

GREENFROG BOTANIC - Żel do mycia ciała

Ten naturalny żel do mycia ciała był świetny, choć miał bardzo specyficzny ziołowy zapach. Muszę się przyznać, że był tak delikatny, że używałam go głównie do mycia twarzy. Sprawdzał się wyśmienicie, mimo tego, że docelowo przeznaczony był tylko do ciała. Nie wysuszał skóry, a mimo tego świetnie zmywał zanieczyszczenia i sebum.


My Curls Novex - Maska do włosów

Mimo, iż maska przeznaczona jest do włosów kręconych to i u mnie sprawdziła się rewelacyjnie. Bardzo dobrze regeneruje i nawilża włosy, a także ułatwia rozczesywanie. Włosy po użyciu są miękkie i delikatne w dotyku. Naprawdę byłam z niej bardzo zadowolona. 

PANTENE - Repair & Protect, 3 Minutes Miracle Deep Conditioner Odżywka do włosów

Jeśli chodzi o ta maskę, to jest bardzo ok. Jest wydajna, a jej konsystencja pozwala na efektywne rozprowadzenie jej na włosach. Faktycznie, nie potrzeba wiele czasu, aby zadziałała. Dobrze wygładza włosy i nie obciąża ich. Po jej użyciu włosy są miękkie i odżywione. Na pochwałę zasługuje też wygodne opakowanie i ładny zapach. 

GLISS KUR - Spray do włosów regeneracja w olejku

Ten spray uważam za bardzo poprawny, ale nie rewelacyjny. Był pomocny przy rozczesywaniu włosów, ale nie dawał spektakularnych efektów. Znacznie lepsza była mgiełka Cien z Lidla, która stoi obok :)

Cien - Mgiełka chroniąca włosy przed słońcem

Ta mgiełka pochodzi z edycji limitowanej kosmetyków Cien z Lidla z zeszłego roku. Uwielbiałam ją! Dzięki niej włosy doskonale się rozczesywały, nie elektryzowały się i były miękkie i lśniące. Naprawdę była doskonała! Szkoda, że nie ma jej w regularnej sprzedaży :(

Kamiwaza - Naturalny stymulator wzrostu włosów

Tą wcierkę znalazłam w jednym z kosmetycznych box-ów. Niestety wiele o niej nie powiem, gdyż jedno opakowanie nie wystarczyło mi na pełną kurację i nie zauważyłam spektakularnych efektów. Nie skreślam jej jednak, może kiedyś skuszę się na pełną kurację. Na chwilę obecna jednak mam zamiar przetestować wcierkę BANFI, bo nasłuchałam się o niej wiele rewelacyjnych opinii, więc KAMIWAZA musi poczekać ;)


Nacomi - Natural Sugar Peeling - Naturalny peeling do ciała z masłem shea

Z tego peelingu byłam zadowolona i choć trudno było go rozprowadzić na ciele, to robił dobrą robotę. Świetnie pelengował i pozostawiał ochronną, olejkową warstwę na skórze, poza tym ładnie pachniał. Warto też wspomnieć, że to produkt naturalny, więc tym bardziej godny zainteresowania!

O'Herbal - Orzeźwiający balsam do ciała z ekstraktem z werbeny

Bardzo lekki i świeży, a jednocześnie całkiem dobrze nawilżający balsam. Idealnie nadaje się na lato, chociaż mimo, że używałam go w chłodnych miesiącach, to nadal byłam zadowolona. Jego opakowanie również było bardzo ułatwiające stosowanie. Pompka nie zacinała się, a balsam był na tyle lejący, że bez problemu wydostawał się z butelki. Polecam szczególnie latem!

Uriage - Xemose Krem nawilżająco – kojący do twarzy  i ciała

Tego kremu używałam wyłącznie do ciała. Nie odważyłabym się nałożyć go na twarz, gdyż zawiera parafinę. Swoją drogą, nie rozumiem producentów, którzy jeszcze używają tego składnika, a tym bardziej w kremach, które kosztują nie mało. No cóż... czysty zysk ;)

Faberlic - Air Stream - Legendarny Tlen Balsam tlenowy

Ten balsam nazwałabym raczej nawilżającym żelem, ale z tlenem jednak ma on niewiele wspólnego. Kosmetyków tlenowych nie powinno przechowywać się w plastikowych opakowaniach, więc wątpię, aby tlen w nim zawarty mógł coś zdziałać. Generalnie z tego produktu nie byłam szczególnie zadowolona i choć go wykorzystałam, to nie było żadnej rewelacji. 

Oillan Baby - Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała

Ten krem zasługuje na pochwałę. Bardzo dobrze koi  podrażnioną i wysuszoną skórę. Szybko się wchłania i zapobiega przesuszeniu skóry. Nie jest tłusty, ale zostawia przyjemny film na skórze, który zapobiega przesuszeniu. Generalnie krem godny polecenia, nie tylko dla dzieci.

BUST UP - Serum ujędrniające biust

Niestety to serum używałam bardzo nieregularnie, więc nie mogę o nim powiedzieć w zasadzie nic. Jest bardzo lekki i przyjemnie się rozprowadza na skórze, ale pod koniec opakowania nie da się wydobyć reszty produktu za pomocą pompki, ja poradziłam sobie patyczkiem kosmetycznym. Serum ma działanie nawilżające i tylko to zauważyłam.

SheFoot - Krem do Stóp Intensywne Nawilżanie i Wygładzanie

To bardzo wydajny krem, który świetnie działa. Ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. Bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę stóp. Przy regularnym stosowaniu można zapomnieć o zrogowaciałym naskórku i zgrubiałej skórze na piętach. Jedynie opakowanie nie jest dopracowane, bo ciężko wydobyć z butelki końcówkę kremu. 

Lirene Dermoprogram - Stop Pękającym Piętom krem do stóp 5 w 1

Miałam tylko próbkę tego kremu, więc na dłuższą metę się nie wypowiem, ale stosowanie było bardzo przyjemne. Konsystencja tego kremu nie należała do wyjątkowo lekkich, krem był trochę tłusty, ale dawał ulgę i przyjemność po posmarowaniu. Myślę, że warto się skusić na pełnowymiarowe opakowanie. 

Nivelazione - Dermatologiczny krem regenerujący do rąk i paznokci

Niestety, jeśli chodzi o ten krem, to nie zauważyłam żadnego efektu stosowania. Z całą pewnością nie ma on nic wspólnego z regeneracją. Właściwości nawilżających też nie ma szczególnych. Posiada lekką i przyjemna konsystencję, ale niestety nic poza tym.


Efektima Institut Algae-Lift - Hydrożelowa maska z efektem liftingującym
Maska była niestety strasznie źle wycięta, nie dopasowywała się do kształtu twarzy i generalnie ciężko było mi ja nałożyć. Poza tym, nie dawała żadnych efektów pielęgnacyjnych, a tym bardziej liftingujacych, co prawda, tuż po nałożeniu miałam uczucie ulgi i ukojenia na twarzy, ale myślę, że myło to związane tylko w chłodem i wilgocią jaką dawała. Po zdjęciu maski nie było żadnego efektu. Nie skusiłabym się na nią ponownie, chyba że tylko dla efektu chłodzącego.

O' Herbal - Płyn micelarny dla cery wrażliwej z ekstraktem z tymianku


Sylveco - Hibiskusowy Tonik do Twarzy

Nie szczególnie lubię żelowe toniki i płyny do demakijażu, ale ten był wyjątkiem. Przyznam się, że go uwielbiałam!  Dawał cudowne ukojenie na skórze i to na długi czas, ale nie pozostawiał po sobie żadnego filmu. Ładnie pachniała, a co równie ważne był kosmetykiem naturalnym

BEE GOOD - HONEY & PROPOLIS 2in1 Krem myjący

To była tylko próbka, ale jakoś nie specjalnie się u mnie sprawdziła. Niezbyt dobrze radziła sobie ze zmywaniem makijażu, nawet lekkiego i pozostawiała po sobie film na twarzy. Takie kremy, to chyba jednak nie dla mnie ;)

Pierre de Plaisir - Żel do kamieni peelingująco-myjących

Pisałam Wam kiedyś o kamieniach myjących <kilk klik>. To mydełko służyło właśnie do ich nasączania. Te kamienie nie tylko myją, ale świetnie peelingują. Można ich używać do twarzy i cała. Więcej przeczytacie w poście archiwalnym, więc zapraszam. Znajdziecie tam tez link do sklepu Pierre de Plaisir.

Buna - Szałwia - Krem do skóry tłustej i mieszanej na dzień i na noc

Ten krem jest z gatunku "TANIE A DOBRE". Naprawdę świetnie się sprawdził na mojej tłustej skórze. Doskonale nawilżał i nie zapychał. Byłam z niego bardzo zadowolona i z pewnością jeszcze do niego wrócę. Generalnie bardzo polubiłam kosmetyki marki Buna i szczerze je Wam polecam. Są naprawdę skuteczne i niedrogie.

Cashee Naturals - Serum regenerujące Róża i Dynia

 Lubiłam to serum stosowań na noc pod krem. Sprawdziło się naprawdę bardzo dobrze. Rano cera była zregenerowana, wypoczęta i miała zdrowy koloryt. Muszę przyznać, że było bardzo wydajne i miało bardzo ciekawy i przyjemny zapach.


RevitaLash - Kuracja stymulująca wzrost rzęs

Tą odżywkę do rzęs używałam już bardzo dawno temu. Opakowanie znalazłam niedawno w odmętach mojej kosmetyczki, ale postanowiłam, że umieszczę je w tym denku przed wyrzuceniem, aby przypomnieć sobie piękne efekty, jakie dzięki tej odżywce uzyskałam. Zobaczcie same tutaj!
 
Sleek MAKE UP - Paletki cieni do powiek

Bardzo lubię paletki Sleek-a, najbardziej Au Naturel i Oh So Special i to właśnie one zostały bohaterkami tego denka. Oczywiście nie zużyłam wszystkich cieni do końca, ale zostały tylko niedobitki, których rzadko używałam i przeniosłam je do innej palety. Z opakowaniami się żegnam ;)

Lily Lolo - Korektor mineralny

Kosmetyki mineralne, a tym bardziej korektory są chyba nie do wykończenia, a jednak... :D ten korektor dobrze krył cienie pod oczami, nie wysuszał delikatnej skóry i  nie podkreślał zmarszczek. Byłam z niego bardzo zadowolona.

EOS - Sztyft do ust

Ten sztyft do ust wyjątkowo mi nie podpasował. Mięta to chyba jednak nie dla mnie. Niestety nie zdołałam go zużyć. Nie mogłam znieść tego chłodnego szczypania ust miętą. To dla mnie jednak zbyt wiele ;)

INGLOT - Płyn DURALINE

Kultowy Duraline, nigdy się nie kończył, aż w końcu się skończył i muszę kupić kolejne opakowanie. Ma on tyle zastosowań, że nie da się ich zliczyć. Dzięki niemu można uzyskać każdy kolor eyelinera, wystarczy tylko cień do powiek. Można nim również zregenerować tusz do rzęs, albo zastosować go, jako niezniszczalną bazę pod makijaż i wystarczy tylko kilka kropli. Ciężko było mi się z nim pożegnać, ale niestety nie dało się tego uniknąć. Czas na kolejne opakowanie!

Decoderm - Diva DD Cream - Krem DD pod oczy

Tego gagatka nie zdążyłam zużyć do końca. Dawał bardzo fajny efekt, bo dobrze krył i pozostawiał skórę gładką i aksamitną, ale jego wadą było to że był napakowany silikonami po same brzegi. Używałam go bardzo rzadko, aż sie przeterminował. Bye bye..

Paese - Lush Satin - Wygładzający podkład z koktajlem witamin

Z tym podkładem współpracowało mi się całkiem dobrze, choć nie był idealny. Doskonale się rozprowadza i stapia się ze skórą, więc nie tworzy efektu maski i wygląda bardzo naturalnie. Jeśli chodzi o krycie, to jest całkiem niezłe, choć większych niedoskonałości nie przykryje idealnie. 
Nie za bardzo spodobał mi się jego zapach, kojarzył mi się z jakimś lekarstwem w syropie z dzieciństwa, ale da się do niego przyzwyczaić i później już tak nie drażni. Jeśli chodzi o trwałość to nie jest z tym zbyt dobrze, ale jeśli go przypudrujemy, to daje radę. Generlnie całkiem na plus

Jane Iredale - Smooth Affair Facial Primer & Brightener - Rozświetlająca i wygładzająca mineralna baza pod podkład

Uwielbiam kosmetyki Jane Iredale , ale ta baza jednak nie była wyjątkowa. Miałam wręcz wrażenie, że makijaż trzyma się po jej użyciu krócej niż bez. Opakowanie zużyłam do końca, ale była to tylko próbka, więc to żaden wyczyn ;)


W amrcu i kwietniu, jak zwykle z resztż zużyłam też kilka próbek i płatki kosmetyczne, ale nie bedę się już rozpisywać ;)
Jak tam Wasze denka?

Denko marca i kwietnia 2018

Joanna
,